czwartek, 18 czerwca 2020

PETR ŠABACH, BABCIE


Bajka trochę smutna 

„Babcie” Petra Šabacha to z pewnością baśń dla trochę starszych dzieci. Takich, które pamiętają mięso na kartki, towarzysza Stalina i że istniało takie państwo jak Czechosłowacja. To właśnie one będą się najlepiej bawić w czasie tej nostalgicznej, słodko-gorzkiej podróży przez kraje, ustroje i ideologie. Petr Šabach udowadnia swoją książką, że są dwie rzeczy, których nikt nam nigdy nie odbierze: wspomnienia z dzieciństwa i… poczucie humoru.

Matěj „wypada na świat, brutalnie wypchnięty z cieplutkiego grajdołka” i od razu wpada w wir rzeczywistości, która bywa mało przyjazna, a to z przyczyn od Matěja niezależnych. Dlaczego? Bo chłopiec rodzi się w 1951 roku, czyli w samym środku komunistycznej zawieruchy, która nie oszczędza także jego ojczyzny Czechosłowacji. Dlatego dzieciństwo i młodość Matěja muszą być, siłą rzeczy, naznaczone wydarzeniami tamtego czasu, i to bardziej niż w przypadku każdego innego dziecka. Tym bardziej że jego dom przypomina pole bitwy dla dwóch ścierających się wówczas ustrojów: komunizmu i kapitalizmu. A to za sprawą babć, które stoją po dwóch stronach barykady ustrojowej. Wrażliwa babcia Irena czyta Szekspira i mimo że kocha rosyjski balet jest kapitalistką. Harda babcia Maria za to poi wszystkich, bez względu na wiek i przypadłość lub jej brak, winem i jest zapaloną komunistką. Nic dziwnego, że Matěj jest „skołowaną duszą”, która nie może znaleźć sobie miejsca. Tym bardziej że stanowi on punkt oparcia dla obydwu tak skrajnie ukierunkowanych ideologicznie babć, których łączy tylko jedna wspólna „rzecz” – wnuczek.

Petr Šabach z charakterystycznymi dla siebie: humorem i ciepłą ironią przeprowadza nas przez czas przełomowych zmian w Europie.  Mając Matěja za przewodnika, poznajemy cienie i blaski dorastania w cieniu sowieckiego reżimu, gdzie na jednym biegunie mamy niepokoje i udręki wynikające z ograniczeń narzuconych przez komunizm, a na drugim – młodzieńcze pragnienie wolności, bez względu na ustrój. Šabach sypie jak z rękawa anegdotami i wzrusza do łez zabawnymi historyjkami z życia Matěja, jego babć czy innych bohaterów powieści, przez co już nigdy nie spojrzymy na chleb z dżemem, sałatkę czy… wannę w taki sam sposób. Przynajmniej ja na pewnie nie spojrzę. To, co udało się autorowi najlepiej, to przedstawienie historii jego dzieciństwa (bo chyba nie daliście się zwieść, że Matěj nie jest alter ego Šabacha), które upłynęło w ciekawych, acz niespokojnych czasach, tak, jak każdy z nas chciałby opowiadać o swoich najwcześniejszych latach: zabawnie, ciekawie, ale i z łezką w oku.

Šabach rozczula. Šabach bawi. Ale Šabach też ostrzega: dorośli, nie róbcie głupot. Żeby wasze dzieci miały tylko dobre wspomnienia z dzieciństwa. Mnie Šabach ukołysał do snu. Śniłam o „siejącym grozą chlebie z dżemem”.

TYTUŁ: BABCIE
AUTOR: PETR ŠABACH
PRZEKŁAD: JULIA RÓŻEWICZ
WYDAWNICTWO: AFERA 
ROK WYDANIA: 2020






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Statystyki wizyt:



Recenzje

Wywiady

Artykuły