środa, 10 marca 2021

BARBARA WŁODARCZYK, SZALONA MIŁOŚĆ. CHCĘ TAKIEGO JAK PUTIN

Matrioszka z Putinem


Człowiek o fizjonomii idealnej dla agenta wywiadu, z markowym zegarkiem na prawej ręce, który widocznie traktuje jedynie jako ozdobę, bo ciągle się spóźnia, to dzisiaj już nie tylko prezydent Rosji, ale rosyjska marka. Większa niż Dostojewski czy matrioszka. Barbara Włodarczyk przejechała tysiące kilometrów, od Moskwy po Syberię, przepytała mnóstwo osób, od emerytowanej wiejskiej pielęgniarki przez rolnika spod Kurska po opozycyjną dziennikarkę z Moskwy, dlaczego Rosjanie kochają Putina. I wiecie co? Zaczynam rozumieć tę miłość, która wcale nie jest tak ślepa, jak się nam wszystkim wydaje.

 

Od kiedy w reporterskiej książce Barbary Włodarczyk „Nie ma jednej Rosji” przeczytałam o sekcie pod Niżnym Nowogrodem, która wielbi Putina jako kolejne wcielenie apostoła Pawła, wiedziałam już, że za wszelką cenę chcę się dowiedzieć, dlaczego Rosjanie kochają Władimira Putina. Dlaczego kobiety podśpiewują piosenkę „Takiego jak Putin”, która miała być prześmiewcza, a została odebrana jak najbardziej poważnie. Dlaczego Putin to najlepsza pamiątka, jaką można przywieść z Rosji, bo jego wizerunek widnieje już nie tylko na T-shirtach, kubkach i kalendarzach, ale także na… jajkach wielkanocnych. I dlaczego matrioszka z Putinem jest pięć razy droższa niż ta z Barackiem Obamą. Wiedziałam też, że odpowiedź na to pytanie da mi tylko Barbara Włodarczyk. Więc cierpliwie czekałam.

 

„Szalona miłość. Chcę takiego jak Putin” to zbiór reportaży, których motywem przewodnim tylko pozornie jest osoba prezydenta Rosji. Tak naprawdę jego bohaterami są Rosjanie, różnego pochodzenia, wykształcenia i statusu społecznego, którzy wyjaśniają nam – zwykle bardzo oczywistą dla nich – swoją fascynację Putinem.  Przy okazji autorka zdradza sekrety Władimira Władimirowicza, które i tak pozostają trochę w sferze domysłów, bo rosyjski prezydent oprócz tego, że jest chyba najsłynniejszym żyjącym Rosjaninem, to do tego wyjątkowo tajemniczym człowiekiem. Swojego życia prywatnego strzeże niczym agent KGB tajemnicy swojej misji. W końcu nim był... Ale i tak Barbara Włodarczyk jest w stanie uczynić zadość naszej ciekawości i zdradzić np. to, że Władimir Putin jada śniadanie złożone z omletu, kaszy gryczanej i soku. I że uwielbia zieloną herbatę. Kto by pomyślał, prawda?


To, co najbardziej urzeka mnie w książce Barbary Włodarczyk to to, że jest ona w stanie oddać głos swoim bohaterom bez protekcjonalnego albo oceniającego tonu narracji. Każdy z nich ma swoją prawdę, którą autorka szanuje, tak samo jak szanuje każdą z wypowiadających się osób. To, co wydawać by się mogło oczywiste dla autora reportażu, jest najtrudniejszym zadaniem; bycie przezroczysty. I to właśnie robi autorka „Szalonej miłości”. Nie zasłania sobą, a jedynie porządkuje historie poszczególnych bohaterów tak, żebyśmy otrzymali odpowiedź na każde pytanie i spojrzeli na Putina, a także na wielbiących go Rosjan z każdej ze stron. W ten sposób wreszcie zaczynamy rozumieć do tej pory zbyt prosto, żeby nie powiedzieć prostacko prezentowany nam obraz fascynacji rosyjskim prezydentem jako rodzaj chorego fanatyzmu.


Dlatego słuchamy racji Makara, działacza prokremlowskiej młodzieżówki, który mówi, że „Putin jest najbardziej znanym Rosjaninem na świecie. Bardziej nawet niż Dostojewski, Tołstoj, Czajkowski. To brand, z którym kojarzy się Rosja. Tak jak wcześniej matrioszka, wódka czy bałałajka…”. Słuchamy zafascynowanej prezydentem emerytowanej pielęgniarki Walentyny, która zadaje – jej zdaniem – retoryczne pytanie: „Jak można nie kochać kogoś, kto stoi wyżej od nas?!”. Ale też przysłuchujemy się wyznaniom młodej Luby, która porównuje Amerykę i Rosję Putina, mówiąc, „Wszystko zależy od tego, jakie kto wyznaje wartości. Być może tam żyją lepiej w sensie materialnym, ale naszą przewagą jest wielka siła duchowa…” I o tej właśnie sile mówi większość Rosjan. Że Putin dał im wiarę w swój kraj i w siebie samych. Ale wspominają także o zwyczajnych zaletach jego prezydentury, jak chociażby to, że emerytura przychodzi na czas, czego wcześniej nie było. Wielu z nich skarży się na brak niezawisłości sądów i niemal zerową wolność mediów. Kiedy jednak przychodzi do ostatecznego rozrachunku, zgodnie stwierdzają, że najważniejsze, żeby nie było gorzej. I to – ich zdaniem – gwarantuje Putin.

 

Były wiceszef administracji prezydenta Wieczysław Wołodin mówi wprost: „Jest Putin, jest Rosja, nie ma Putina, nie ma Rosji”. Myliłby się jednak ten, który uważa, że to zbyt zuchwałe słowa. Mieszkający w oddalonej kilka kilometrów od sołowieckiego monastyru pustelni ojciec Sebastian tłumaczy to – jak na zakonnika przystało –  bardziej metafizycznie: „Jak mówią w Rosji, człowiek musi w coś wierzyć, człowiek musi w coś wierzyć. W komunizm, w demokrację, w wielką historię albo w Boga”. Albo w Putina. Dziękuję autorce, że pozwoliła mi to zrozumieć.

 

TYTUŁ: SZALONA MIŁOŚĆ. CHCĘ TAKIEGO JAK PUTIN  
AUTOR: BARBARA WŁODARCZYK
WYDAWNICTWO: 
WYDAWNICTWO LITERACKIE
ROK WYDANIA: 
2021




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Statystyki wizyt:



Recenzje

Wywiady

Artykuły