poniedziałek, 1 lutego 2021

MAREK NIEDŹWIECKI, DYRDYMARKI

U Pana Radyjko za piecem

 

Umie Marek Niedźwiecki opowiadać. Można go słuchać jak radia, nawet jeśli są to historie, które tak naprawdę dobrze znamy. „Dyrdymarki” to ciepłe i dowcipne opowiastki naszego ulubionego radiowca, które wybiera się z książki jak czekoladki z pudełka. Którą by się nie wyciągnęło, każda będzie smakować.  


Marek Niedźwiecki udowodnił, że gawędzić potrafi jak nikt. I to nie tylko w radiu. Trzy poprzednie książki pokazują, że również w opowieściach literackich jest mistrzem. I tak jest z „Dyrdymarkami”, które są idealnym określaniem na te krótkie opowiastki, które w radiu pewnie pełniłyby rolę anegdot zapodawanymi między kolejnymi piosenkami.


Tę książkę radzę czytać we fragmentach, odkładając i znów do niej wracając. Tylko tak będziecie mieli okazję podelektować się historyjkami z życia Marka Niedźwieckiego. W przeciwnym wypadku skończycie „Dyrdymarki” szybko, a to dlatego że i lektura nie jest za długa, i czyta się ją błyskawicznie. Sama tego doświadczyłam. Zorientowałam się w połowie książki, że za szybko mi idzie i zaraz skończę. A skończyć nie chciałam. Dlatego postanowiłam opracować metodę czytania Niedźwieckiego: co jakiś czas i po małym kawałku. Jak smaczne ciastko.


Autor zaczyna od trudnego dla niego momentu, czyli pożegnania się z Trójką. Poznajemy nie tylko okoliczności jego odejścia, ale zaglądamy za kulisy tego, co się wtedy działo i co Niedźwiecki w związku z tym przeżywał. Potem cofamy się w czasie i poznajemy koleje losy autora od wyjazdu z ukochanego Szadka w wielki świat. „Lubię wracać do miejsc, które mnie lubią” – mówi i oprowadza nas zarówno po Holandii czasów komunistycznych, jak współczesnej Australii. Opowiada o kolekcjonowaniu „Sztandaru Młodych” i butelce wódki, która podarował Lionelowi Richie, a która uratowała imprezę muzyka. O kotletach mielonych piwie o smaku mango i Madonnie, która lubiła polskie pierogi. Niedźwiecki przeskakuje z tematu na temat, mieszając anegdoty muzyczne z przygodami z jego życia prywatnego i prowadząc nas do końca książki, która niestety kończy się za szybko.


„Dyrdymarki” to interesująca pozycja nie tylko dla słuchaczy Marka Niedźwieckiego, ale także dla każdego, kto chciałby chociaż na chwilę przenieść się do świata tak odległego, od tego, który dzisiaj mamy za oknem: przyjaznego i przyzwoitego, bo i widzianego okiem człowieka przyjaznego i przyzwoitego. Polecam do kawy, ciastka i smuteczków.


TYTUŁ: DYRDYMARKI
AUTOR: MAREK NIEDŹWIECKI
WYDAWNICTWO: 
WIELKA LITERA  
ROK WYDANIA: 
2020




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Statystyki wizyt:



Recenzje

Wywiady

Artykuły