środa, 17 stycznia 2024

AND THE OSCAR GOES TO... HELL

And the Oscar goes to... hell

 

Oscary nie mają tak naprawdę znaczenia. Ani Złote Globy. Ani Emmy. Tak naprawdę ceremonie wręczenia nagród w ogóle nie mają żadnego znaczenia. Nie powinniśmy tak honorować filmów. Stawianie artystów przeciwko sobie i decydowanie o tym, który film jest w jakiś sposób „najlepszy” jest nie tylko subiektywny, ale całkowicie dewaluuje sztukę filmową jako taką.

 

 

Ceremonie wręczenia nagród służą stworzeniu widowiska. Publiczność kocha sport i rywalizację, dlatego ceremonie te pozwalają uczynić sztukę bardziej przystępną dla ogółu społeczeństwa. Mają niewiele wspólnego z honorowaniem twórców, skupiają się raczej na zwycięzcach i przegranych. Kto był najczęściej nominowany? Kto został zlekceważony? Kto jest najlepiej ubrany? W obliczu tego chaosu zapominamy o samej sztuce.

 

Poza tym niektóre z najwspanialszych filmów wszechczasów nie zdobyły Oscara. „Obywatel Kane” na przykład, Czy obniżyło to jakość tego filmu? Wydaje się oczywiste, że nie, ale to, co kwalifikuje coś jako świetne, jest z natury rzeczy subiektywne. Kto powiedział, że jeden film jest lepszy od drugiego?

 


Powinniśmy dążyć do doceniania doskonałości w sztuce, ale są na to sposoby, które nie stawiają artystów przeciwko sobie. Świetnym tego przykładem są nagrody Kennedy Center Honors. Każdego roku Kennedy Center zaprasza grupę artystów, którzy wyróżnili się w swojej dziedzinie i znaleźli się na liście wyróżnionych. Według ich samych: „coroczna gala z wyróżnieniem to wieczór bez kategorii, bez rozczarowań i bez rywalizacji". To doskonały sposób na uhonorowanie największych filmowców, aktorów, muzyków i tancerzy. W czasach, gdy sztuka jest często niedoceniana i  niedofinansowana, nie ma potrzeby skupiać się na konkurencji. Powinniśmy dążyć do uhonorowania wszystkich wielkich, nie skupiając się na tym, kto jest największy.

 

Jak chcemy zdefiniować wielką sztukę? Czy wielcy artyści to twórcy, którzy zdobyli najwięcej trofeów? Nie sądzę. Nagrody niewiele mówią o talencie aktora ani o wpływie filmu. Sztuka nie istnieje po to, by być najlepsza. Istnieją po to, aby przenieś nas do nowych wymiarów, zakwestionować nasze przekonania, edukować, rzucać wyzwania i inspirować. Zapominamy o tym, kiedy skupiamy się na nagrodach. Za kilka lat nie będziemy pamiętać, kto zdobył Oscara za najlepsze zdjęcie w 2024 r. Będziemy pamiętać sceny, które wywołały u nas histeryczny śmiech, napięcie, które trzymało nas do końca filmu i momenty, które wywołały łzy wzruszenia. Będziemy pamiętać filmy, a nie nagrody.

 

PS Jeszcze jedno. Jeśli już mamy brać udział w tym Oscarowym cyrku, to chciałam tylko zaznaczyć, że Morgan Freeman dostał Oscara za bycie dobrym aktorem, a nie za bycie czarnoskórym. Więc każdy, kto uważa, że mamy mało różnorodności w Oscarach i dlatego nagradzajmy czarnych za bycie czarnymi, kobiet za bycie kobietami i psy za bycie psami, może iść tam, gdzie Oskar, czyli do diabła.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Statystyki wizyt:



Recenzje

Wywiady

Artykuły