niedziela, 5 listopada 2017

LEONIE SWANN, PAZUR SPRAWIEDLIWOŚCI

Papuga i neurotyk na tropie

Neurotyczny wykładowca Cambridge jako Sherlock Holmes, afrykańska papuga żako w roli doktora Watsona, do tego klaustrofobiczna atmosfera sennego miasteczka studenckiego i spora dawka angielskiego humoru – to wszystko znajdziemy w najnowszej powieści Leonie Swann. „Pazur sprawiedliwości” jest jak earl grey – aromatyczny, mocny i orzeźwiający. Doskonale zrobi wszystkim tym, którzy są już zmęczeni wyrastającymi jak grzyby po deszczu (albo jeszcze częściej) kryminałami o steranych życiem policjantach i zawracających im głowę psychopatach.

Lubię czytać Leoni Swann. Nie tylko dlatego, że jest to świetnie napisane, ale też dlatego, że ani marketingowcy, ani księgarze nie wiedzą, jaka półka jest dla niej stosowna. Zwykle ląduje więc w dziale z kryminałami, bo w jej powieściach zawsze można znaleźć jakiegoś trupa i kogoś, kto chce się dowiedzieć, dlaczego trup jest trupem. Ale nazwanie książek Swann kryminałami to duże uproszczenie. Zarówno fenomenalne „owcze” powieści: „Sprawiedliwość owiec” i „Trumf owiec”, jak i ”pchlarskie” „Krocząc w ciemności” są czymś więcej niż historiami z cyklu „zabili go i uciekł”. Jeśli już nazywa się je kryminałami, opatruje się je przymiotnikiem „filozoficzny” albo „komediowy”, bo trup u Swann jest jedynie pretekstem do głębszych rozważań, parabol w niczym nieustępującym bajkom Ezopa, jak również do dania upustu ironii i abstrakcyjnemu humorowi, który wymaga od czytelnika większego niż zwykle wytężenia szarych komórek. W tym sensie „Pazur sprawiedliwości” nie odbiega od pozostałych powieści. Jedyną różnicą jest to, że tym razem autorka postawiła na klasyczną wręcz formę powieści kryminalnej. Jest tam wszystko, co być powinno: trup, zagadka, śledztwo i para osobliwych detektywów. A że Leonie Swann dodaje swoje ironiczne i prześmiewcze trzy grosze, to już inna sprawa…

Neurotyczny doktor Augustus Huff, wykładowca Cambridge, wskutek splotu dziwnych okoliczności przyjmuje rolę detektywa wyjaśniającego okoliczności śmierci swojego studenta Elliota Fairbanksa. Nieoczekiwanie asystentem Huffa zostaje Gray – zarozumiała afrykańska papuga żako, która – jak się początkowo wydaje doktorowi – bardzo lubi Lady Gagę, bo wciąż wyśpiewuje jej przebój „Bad Romance”. Ta dwójka będzie musiała wkrótce zacieśnić więzi, a to dlatego, że Gray, który należał do zmarłego Elliota, namaścił Augustusa na swojego nowego opiekuna. Chcąc nie chcąc, pan doktor zaprzyjaźnia się z papugą, co sprawia, że zaczyna spoczywać na nim obowiązek nie tylko zaopiekowania się nią, ale też wyjaśnienia zagadki śmierci poprzedniego właściciela ptaka. Komiczna para detektywów rozpoczyna własne śledztwo, które ma zaprzeczyć oficjalnej wersji wydarzeń, mówiącej o nieszczęśliwym wypadku Elliota – zapalonego wielbiciela wspinaczki. Dzięki ich dochodzeniu poznajemy świat brytyjskich wyższych sfer, jak również zaglądamy do wieży z kości słoniowej, jaką jest uniwersytet Cambridge z całą jego ludzką menażerią. Niezwykła umiejętność Graya, polegająca na naśladowaniu ludzkiego głosu, okaże się kluczowa dla wyjaśnienia okoliczności zagadkowej śmierci byłego pana. Wszystko wskazuje na to, że papuga jest nie tylko jedynym świadkiem morderstwa, ale też ma wiele do powiedzenia na temat wydarzeń je poprzedzających.

Leonie Swann śmiało czerpie z najlepszych wzorców gatunku: powieści Agathy Christie i Arthura Conana Doyle’a, dzięki czemu do naszych rąk trafia kryminał mistrzowski w swej formie. Ci, którzy znają metody śledcze Herculesa Poirota i Sherlocka Holmesa, wiedzą, że nie ma tam spektakularnych pościgów i bijatyk, ale zawsze znajdzie się miejsce na czasochłonne rozwiązywanie kryminalnych łamigłówek w zaciszu domowym, przy filiżance angielskiej herbaty. Podobnie rzecz się ma w „Pazurze sprawiedliwości”; akcja toczy się powoli, można by rzec – z angielską flegmą, ale konsekwentnie posuwamy się naprzód, odkrywając coraz to nowsze elementy misternie skonstruowanej zagadki śmierci Elliota Fairbanksa. Osią powieści jest nieprzerwany dialog dwójki osobliwych detektywów, który okazuje się kluczowy dla rozwoju wydarzeń i trzyma w napięciu bardziej niż tania sensacja rodem z filmów z Chuckiem Norrisem.

Jednocześnie Leonie Swann wciąż pozostaje Leonie Swann, nawet jeśli jej czarny humor jest bardziej angielski niż zwykle i – w przeciwieństwie do pozostałych powieści – tym razem skupia się na świecie ludzi, a nie zwierząt.  Galeria komicznych postaci, którą otwiera pełen rozmaitych fobii i natręctw, zawsze zaczynający swój chód lewą nogą Augustus Huff, prezentuje się wyśmienicie. Równocześnie Swann korzysta z okazji i pozwala sobie na drobne uszczypliwości wobec środowiska akademickiego, przedstawiając ciało pedagogiczne jako grupę mniej lub bardziej groźnych dziwaków. Oczywiście, jak zawsze, z największą sympatią traktuje papugę, która jest mądrzejsza niż wszyscy profesorowie Cambridge razem wzięci. Tym razem autorka nie przyjmuje perspektywy bohatera zwierzęcego, tak jak  chociażby w powieściach „owczych”, co sprawia, że owszem, wiemy, co Gray mówi, ale nikt nie wie, o czym tak naprawdę myśli. To staje się, rzecz jasna, dodatkową zagadką dla czytelnika, który ma niewątpliwą przyjemność przysłuchiwać się błyskotliwym dialogom Huffa i Graya. Tym bardziej, że najczęściej w tej potyczce słownej i tak wygrywa papuga…

„Pazur sprawiedliwości” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla wielbicieli Leonie Swann , ale też dla fanów Herculesa Poirota, Sherlocka Holmesa i… angielskich seriali komediowych z „Pan wzywał, Milordzie?” na czele. A że należę do wszystkich tych grup czytelniczych, już sobie ostrzę pazury na przeczytanie jej po raz kolejny.

AUTOR: LEONIE SWANN
TYTUŁ: „PAZUR SPRAWIEDLIWOŚCI”
PRZEKŁAD: AGNIESZKA WALCZY
WYDAWNICTWO: PRÓSZYŃSKI I S-KA
ROK WYDANIA: 2017


Recenzja dla Szuflada.net


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Statystyki wizyt:



Ostatnio dodane

Recenzje

Wywiady